2 miesiące, 3 tygodnie temu

W pewnym klubie zaistniało zapotrzebowanie na pianistę. Zgłasza się chętny facet do managera, a ten prosi go o próbkę swoich możliwości. Facet siadł do fortepianu i zaczął naparzać na klawiszach jakieś żwawe rytmy. Managerowi się spodobało i mówi do pianisty
-Kurde no, dobre, bardzo dobre! Jak się ten utwór nazywa?
-“Daj się cyknąć w dupę aż zakrwawią Ci hemoroidy”
-Yy, niefortunny trochę... Zagraj coś innego?
-Jasne – i facet zaczął grać tym razem jakiś rzewny kawałek.
-Super, nawet jeszcze lepiej! A jaki to tytuł?
-“Otwórz buzię głęboko i połknij wszystko kiedy skończę”
-Eee... Słuchaj, zatrudnię Cię, ale nie wspominaj tytułu swoich piosenek, ok?
No i zatrudnił gościa. Już pierwszego dnia facet napieprzał na pianinie przez pół nocy, a tłumy szalały. Po jakimś czasie poszedł do WC. Wraca z kibla, siada do fortepianu, już znów chce grać, gdy nagle zaczepia go jakiś koleś i mówi mu
-Masz rozpięty rozporek i kutas ci dynda
-Ależ proszę, moja pierwsza piosenka na życzenie